00:00
Kiedy Carol, Julie i Sylvina wyjechały na wycieczkę do Yosemite, nie przypuszczały, że największe zagrożenie nie będzie czekało na nie na odludnym szlaku. Za to pojawi się nocą pod drzwiami ich motelowego pokoju.
00:28
Dzień dobry, dobry wieczór, w zależności od tego, kiedy się słyszymy. Dziś zapraszam Was na przedostatni odcinek serii Zabójcze Wakacje. Sprawa, o której Wam opowiem, będzie miała kilka zaskakujących momentów. Wydaje mi się też, że skłania do refleksji nad tym, czy trudne doświadczenia mogą sprawić, że ktoś staje się mordercą, czy jedynie szukamy w nich prostego wyjaśnienia dla późniejszych decyzji danej osoby. Jestem bardzo ciekawa Waszych przemyśleń po tym odcinku.
00:59
Dajcie znać, co o tym sądzicie. Z góry dziękuję za wszystkie komentarze. I jeszcze szybka informacja. Od poniedziałku zmieniły się również stawki wspierania kanału. YouTube zaktualizował je automatycznie. Jeśli wspieraliście mnie już wcześniej, wysokość Waszej opłaty się nie zmieniła. Nowe stawki dotyczą osób, które dopiero teraz decydują się dołączyć. Możecie je sprawdzić klikając przycisk wesprzyj. Dziękuję, że dokładacie swoją cegiełkę do mojej pracy. Dzięki Wam podcast może dalej się rozwijać.
01:30
Zachęcam Was również do subskrybowania podcastu, aby być na bieżąco ze wszystkimi odcinkami. A teraz zapraszam do wysłuchania dzisiejszej historii.
01:56
Park Narodowy Yosemite to jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w Stanach Zjednoczonych. Położony w górach Sierra Nevada w Kalifornii każdego roku przyciąga miliony turystów monumentalnymi granitowymi klifami, wodospadami i lasami olbrzymich sekwoi.
02:15
Dla wielu osób jest spełnieniem marzeń o podróży przez dziką, niemal nietkniętą naturę. W 1999 roku ten obraz został jednak brutalnie zburzony. Wszystko zaczęło się od zaginięcia trzech turystek, które spędziły noc w motelu niedaleko parku. Przez kolejne miesiące okolice Josemiti miały stać się miejscem następnych niepokojących odkryć, a odpowiedź na pytanie co spotkało kobietę przez cały czas znajdowała się bliżej niż ktokolwiek przypuszczał.
02:48
Park Yosemite zajmuje ponad 3000 km2, czyli obszar niemal 10 razy większy od Krakowa. Większość turystów zatrzymuje się jednak w dolinie Yosemite, która stanowi zaledwie niewielką część całego terenu. To właśnie tam znajdują się najbardziej rozpoznawalne granitowe ściany, wodospady i punkty widokowe. Poza doliną krajobraz szybko staje się znacznie bardziej dziki. Ponad 95% powierzchni parku pozostaje niemal nieprzekształcona przez człowieka.
03:21
Rozciągają się tam lasy olbrzymich sekwoi, górskie potoki, strome zbocza i tereny położone na wysokości od około 650 metrów do niemal 4000 metrów.
03:33
W wielu miejscach wystarczy zejść z popularnej trasy, aby znaleźć się daleko od innych ludzi, w zasięgu telefonu i możliwości szybkiego wyzwania pomocy.
03:45
42-letnia Carol Sand mieszkała z mężem Jensenem i dziećmi w Eurece, na północy Kalifornii. Widzice opisywali ją jako ostrożną, dobrze zorganizowaną kobietę, która zawsze dokładnie planowała podróże. Angażowała się także w pomoc dzieciom i działała jako wolontariuszka, reprezentująca ich interesy podczas postępowań sądowych.
04:08
Jej piętnastoletnia córka, Julie Sand, trenowała cheerleading i należała do szkolnej grupy wspierającej nastolatki doświadczające przemocy. Była ambitna, myślała już o studiach i miała zaplanowane zwiedzanie kampusu University of the Pacific.
04:24
Razem z nimi podróżowała 16-letnia Sylvina Peloso, uczennica z Argentyny, która przebywała u Sandów w ramach wymiany. I choć niektóre źródła podają, że dziewczyny znały się od dzieciństwa, to tak naprawdę to ich matki się przyjaźniły. Poznały się wiele lat wcześniej, kiedy Carol sama przyjechała do Argentyny jako uczennica z wymiany. Sylvina miała spędzić u Sandów około trzech miesięcy. Carol chciała w tym czasie pokazać jej najciekawsze miejsca w Kalifornii, a jednym z nich miał być właśnie Park Narodowy Yosemite.
04:59
Najpierw pojechały do Stockton, gdzie Julie uczestniczyła w zawodach czy gliderek, a później ruszyły w stronę parku wynajętym czerwonym Pontiaciem Grand Prix.
05:10
14 lutego 1999 roku zameldowały się w Cedar Lodge, motelu położonym w El Portal, kilka kilometrów od zachodniego wjazdu do Yosemite. Otrzymały pokój numer 509, znajdujący się na końcu jednego ze skrzydeł budynku. Był środek zimy, dlatego motel nie przyjmował tak wielu gości jak latem. Następnego dnia kobiety zwiedzały niemal opustoszały park, robiły zdjęcia i korzystały z zimowego krajobrazu.
05:40
Carol rozmawiała przez telefon z rodziną. Jej ojciec Francis zapamiętał, że wszystkie trzy były szczęśliwe i świetnie się bawiły. Wieczorem kobieta zadzwoniła również do męża. Powiedziała, że następnego dnia planują jeszcze trochę pozwiedzać, a później wrócą do San Francisco. Po rozmowie kobiety poszły do restauracji działającej przy Cedar Lodge.
06:03
Później planowały wrócić do pokoju. Wypożyczyły również filmy i zamierzały je obejrzeć przed snem. Był to ostatni wieczór, podczas którego ktokolwiek z bliskich miał z nimi kontakt.
06:18
16 lutego Carol, Julie i Sylvina powinny opuścić motel, oddać wynajęty samochód i spotkać się z Jensenem w San Francisco. Mężczyzna czekał na nie w umówionym miejscu, ale kobiety się nie pojawiły. Początkowo nie zakładał, że wydarzyło się coś poważnego. Pomyślał, że mógł źle zrozumieć ustalenia albo że zwiedzanie się przedłużyło. Gdy jednak minęła kolejna noc, a Carol nadal nie nawiązała kontaktu, rodzina zaczęła dzwonić do hoteli i szpitali.
06:48
Okazało się również, że Julie nie pojawiła się na zaplanowanym spotkaniu dotyczącym zwiedzania kampusu. To zupełnie do niej nie pasowało. W końcu 17 lutego wieczorem Jensen zgłosił ich zaginięcie na policji. Poszukiwano nie tylko trzech kobiet, ale również charakterystycznego czerwonego Pontiaka, którym podróżowały.
07:09
W motelu, w którym się zatrzymały, ustalono, że kobiety się nie wymeldowały. Po sprawdzeniu ich pokoju odkryto, że w łazience znajdowały się wilgotne ręczniki, ale z pokoju zniknęły ich ubrania i bagaże. Nie było również samochodu. Jednocześnie nie znaleziono żadnych śladów walki ani innych dowodów wskazujących na to, że mogło tam dojść do przestępstwa. Początkowo rozważano więc wypadek. W lutym część dróg w Yosemite była zamknięta, pogoda szybko potrafiła się zmieniać, a samochód mógł zsunąć się ze zbocza i pozostać niewidoczny z głównej trasy.
07:45
Rozpoczęto więc szeroko zakrojone poszukiwania. Funkcjonariusze, strażnicy parku i ochotnicy sprawdzali drogi, parkingi, punkty widokowe oraz tereny trudno dostępne wokół Yosemite. Z powietrza wypatrywano czerwonego bontiaka.
08:02
Minęły kolejne dni, a po kobietach nie było śladu. Dwa dni po ich zaginięciu pojawił się w końcu pierwszy konkretny trop. 19 lutego na jednej z ulic w Modesto, około 140 km od Cedar Lodge, znaleziono część czarnego skórzanego portfela Carroll. W środku znajdowały się jej dokumenty oraz karty kredytowe.
08:25
Nie było jasne w jaki sposób portfel znalazł się tak daleko od motelu. Odkrycie sprawiło jednak, że wersja o przypadkowym wypadku zaczęła wydawać się mniej prawdopodobna. Śledczy musieli brać pod uwagę, że ktoś zabrał kobiety z okolic Yosemite, a później pojechał w stronę Modesto. Na tym etapie do poszukiwań dołączyli rodzice Carol, czyli Frances i Carol. Imię jej mamy brzmiało tak samo jak jej. Przemierzali kolejne drogi, parkingi i miejsca, w których córka mogła się zatrzymać.
08:57
Frances podejrzewał, że odpowiedź może znajdować się w Cedar Lodge. Zaglądał nawet do kontenerów na śmieci, szukając ubrań, pościeli albo przedmiotów ze śladami krwi.
09:08
Podczas jednego z takich przeszukiwań zauważył pracownika technicznego, który wychylał się zza roku budynku i go obserwował. Zachowanie mężczyzny wydało mu się dziwne, ale nie miał żadnego powodu, aby uznać je za istotny trop. W tamtej chwili skupiał się wyłącznie na odnalezieniu córki, wnuczki i Sylwiny.
09:31
W tym czasie śledcze przesłuchiwali pracowników motelu, sprawdzali ich przeszłość i próbowali odtworzyć ostatnie godziny pobytu kobiet. Jeden z konserwatorów oprowadził funkcjonariuszy po budynku i pomagał im się dostać do kolejnych pomieszczeń. Mimo jego pomocy nie udało się trafić na cokolwiek, co mogłoby popchnąć tę sprawę do przodu.
09:55
Mijały dni, a potem tygodnie, a nadal nie było wiadomo, gdzie podziały się te trzy kobiety. Nie odnaleziono także wynajętego samochodu. Pewne było natomiast to, że w tym czasie poszukiwane nie korzystały z kart, nie kontaktowały się z rodziną i nie pojawiły w żadnym z uwzględnionych miejsc w ich planie podróży. Przełom nastąpił dopiero 18 marca, czyli ponad miesiąc po ich zaginięciu.
10:25
W lesie niedaleko Longburn przy odległej drodze wykorzystywanej do transportu drewna odnaleziono spalony samochód. Pojazd znajdował się około 100 metrów od drogi numer 108, wiele kilometrów od Cedar Lodge. Po sprawdzeniu jego numerów potwierdzono, że był to Pontiac wynajęty przez Carroll. Pożar musiał być jednak niezwykle intensywny, bo płomienie sięgały wysoko ponad samochód i osmaliły gałęzie znajdujących się nad nim drzew.
10:57
W końcu śledczy otworzyli bagażnik. Wtedy dokonano makabrysznego odkrycia. Wewnątrz znajdowały się zwęglone ciała dwóch osób. Później na podstawie dokumentacji stomatologicznej ustalono, że były to Carol i Sylwina.
11:14
Dla rodziny oznaczało to potwierdzenie ich najgorszych obaw. Jednocześnie w samochodzie nie było Julie. Za to w pobliżu odnaleziono jej ubrania oraz buty, więc bliscy wciąż mieli nadzieję, że piętnastolatce udało się uciec. Rozpoczęto kolejne poszukiwania. Funkcjonariusze przeczesywali las, zakładając, że Julie może być ranna, zagubiona albo ukrywać się przed napastnikami.
11:39
Na tym etapie nie było pewne, czy stoi za tym jedna, czy kilka osób. Każdy następny dzień zmniejszał jednak szansę, że zostanie odnaleziona żywa. W międzyczasie dokładnie też sprawdzano teren wokół odnalezionego auta.
11:56
Niedaleko pojazdu odnaleziono wywołane zdjęcia z podróży. Widoczne na nich były trzy kobiety. Zdjęcia ukazywały je podczas zwiedzenia parku i pobytu w motelu. Na jednym z ostatnich Carol siedziała z Sylviną w pokoju numer 509. Na innym Julie robiła stanie na rękach. Wszystkie trzy wyglądały na zadowolone i rozluźnione, a potem fotografie się kończyły i nie można było odtworzyć ich następnych chwil.
12:26
Śledztwo trwało, ale wciąż brakowało ważnych tropów. Aż w końcu 24 marca do biura FBI w Modesto dotarła anonimowa przesyłka. W kopercie znajdowała się odręcznie narysowana mapa przedstawiająca drogę numer 120, punkt widokowy i okolice zbiornika Don Petro. Nad szkicem autor napisał We had fun with this one, czyli z tą dobrze się bawiliśmy.
12:54
Nie wiadomo było, dlaczego nadawca zdecydował się wskazać miejsce ukrycia ciała. Mógł chcieć obserwować reakcje śledczych, zwrócić na siebie uwagę albo udowodnić, że wie o sprawie więcej niż oni. Użycie liczby mnogiej mogło również sugerować, że w zbrodni uczestniczyło kilka osób. Następnego dnia agenci pojechali we wskazane miejsce. W gęstych zaroślach, w pobliżu punktu widokowego nad zbiornikiem Don Pedro, potwierdzili, że autor listu nie kłamał.
13:27
Natrafili tam na ciało Julii.
13:30
Autopsja wykazała, że nastolatka została wykorzystana, a następnie zamordowana przez podrżnięcie gardła. Analizując wszystkie trzy zbrodnie, ustalono, że żadna z kobiet nie zginęła na terenie Parku Narodowego Yosemite. Carol i Sylvina zostały zamordowane w Cedar Lodge, znajdującym się poza jego granicami, natomiast Julie straciła życie w pobliżu zbiornika Don Pedro. Odnalezienie wszystkich ofiar potwierdziło, że nie doszło do przypadkowego wypadku ani napadu, który wymknął się spod kontroli.
14:04
Kobiety rozdzielono, ich ciała pozostawiono w różnych miejscach, samochód podpalono, a portfel Carroll podrzucono ponad 100 km od motelu. Ktoś wyraźnie próbował skierować śledztwo na fałszywy trop. Poszukiwania sprawcy zaczęły się więc koncentrować na osobach związanych z Modesto oraz miejscowym środowiskiem przestępczym. Brano pod uwagę ludzi mających na koncie przestępstwa seksualne, napady z bronią i handel metamfetaminą.
14:35
Jednym z głównych podejrzanych został Michael Mick Larwick. Wychował się niedaleko miejsca, w którym odnaleziono spalony samochód. Kilka dni przed odkryciem Pontiaka trafił do aresztu po postrzeleniu policjanta w Modesto i trwającym około 14 godzin starciu z funkcjonariuszami. Śledczy zainteresowali się również jego przyrodnim bratem, Eugenem Rufusem Dyksem. Mężczyzna był wcześniej karany m.in. za przestępstwa związane z narkotykami, bronią i przemocą seksualną.
15:06
Przebywał w areszcie za naruszenie warunków zwolnienia. Obaj jednak zaprzeczali, że mieli cokolwiek wspólnego ze śmiercią tych kobiet. Mimo to FBI coraz poważniej brało pod uwagę, że zbrodni dokonała grupa osób związanych z metamfetaminą. Na ubraniach i w pobliżu ciała Julie zabezpieczono włókna akrylowe. Według informacji przekazywanych mediom przez anonimowe źródła, analiza laboratorium FBI miała je łączyć z samochodami należącymi do osób z kręgu podejrzanych.
15:38
Eugene składał również niejednoznaczne wypowiedzi, które część agentów uznała za obciążające. Problem polegał jednak na tym, że jego wersje zmieniały się i wzajemnie sobie przeczyły.
15:52
Nie było jasne, czy rzeczywiście wie coś o zbrodni, czy jedynie próbuje zwrócić na siebie uwagę. Sprawdzano również osoby związane bezpośrednio Cedar Lodge. Jedną z nich był Billy Joe Strange, pracownik restauracji mający kryminalną przeszłość. Zatrzymano go za naruszenie warunków zwolnienia, ale nie znaleziono dowodów łączących go z tymi kobietami.
16:16
W kręgu zainteresowania znalazł się także jego współlokator Darrell Gray Stevens, wcześniej skazany za gwałt i napad. On również zaprzeczył udziałowi w zbrodni, a śledcze nie potrafili wykazać, że miał kontakt z Carol, Julie lub Sylviną. Mimo tych wątpliwości, FBI wydawało się przekonane, że zmierza we właściwym kierunku. W czerwcu 1999 roku James Maddock, szef biura FBI w Sacramento, publicznie zasugerował, że najważniejsze osoby odpowiedzialne za zbrodnie już przebywają w areszcie w związku z innymi sprawami.
16:55
Agenci mieli potrzebować jedynie czasu na zebranie dowodów pozwalających postawić im zarzuty. To sprawiło, że po kilku miesiącach strachu mieszkańcy okolic Yosemite mogli więc odetchnąć. Wszystko wskazywało na to, że ludzie odpowiedzialni za śmierć trzech turystek nie zdołają już nikogo skrzywdzić. Śledczy jednak jeszcze nie wiedzieli, jak bardzo się mylili. Bo choć wydawało się, że w okolicach Yosemite znowu jest bezpiecznie, wkrótce miało się okazać, że było to błędne założenie.
17:30
21 lipca 1999 roku, niemal 4 miesiące po odnalezieniu ciała Julie, w okolicach Yosemite zaginęła kolejna kobieta. Tym razem wszystko wskazywało na przestępstwo od pierwszych godzin poszukiwań.
17:47
26-letnia Joey Ruth Armstrong pracowała jako edukatorka przyrodnicza w Yosemite Institute. Dorastała w Orlando na Florydzie, ale od dawna marzyła o życiu wśród gór. W Yosemite znalazła miejsce, w którym mogłaby połączyć miłość do natury z pracą z dziećmi. Zabierała swoich uczniów na wędrówki i opowiadała im o historii parku, jego roślinach, zwierzętach oraz owadach. A żeby ich rozśmieszyć, stepowała w ciężkich butach trekkingowych.
18:18
Przyjaciele wspominali ją jako odważną, kreatywną i pełną energii.
18:23
Niewiele wcześniej zdobyła Mount Shasta i próbowała swoich sił na słynnej ścianie El Capitan. Joey mieszkała ze swoim partnerem, Michalem Rafaelim oraz współlokatorem w niewielkiej zielonej chacie Foresta. Dom znajdował się w odizolowanej osadzie niedaleko parku. Nazywali go Greenhouse, czyli Zielonym Domem. W liście do przyjaciółki na Florydzie Joey pisała, że bardzo kocha to miejsce, Michaela i rozległą łąkę porośniętą stokrotkami.
18:55
Jej bliscy byli przekonani, że w Yosemite znalazła życie, o jakim zawsze marzyła. Ale 21 lipca coś się zmieniło. Choć na początku nic na to nie wskazywało. Około ósmej rano pojawiła się w pracę. Jej dzień przebiegał zwyczajnie, choć wspominała współpracownikom, że niepokoi ją perspektywa samotnego wieczoru w chacie. Michael i ich współlokator wyjechali, dlatego po raz pierwszy miała zostać tam sama. Joey nie planowała jednak spędzać w domu całego weekendu.
19:29
Po pracy wróciła do Foresty i zaczęła przygotowywać się do wyjazdu do przyjaciół w Sausalito. Pakowała do białego pick-upa swoje rzeczy oraz rośliny, które chciała zabrać ze sobą. Jednak z jakiegoś powodu nigdy nie wyjechała z podjazdu.
19:46
Kiedy nie dotarła do przyjaciół, ci zaczęli się niepokoić. Joey nie miała zwyczaju znikać bez słowa, dlatego szybko zawiadomiono służbę.
19:56
22 lipca dr Desmond Kitt, dyrektor medyczny Parku Narodowego Yosemite, wrócił do swojej chaty po całodobowym dożurze w parkowej klinice. Był wyczerpany i zamierzał odpocząć, kiedy odezwał się jego pager. Poproszono go o dołączenie do poszukiwań zaginionej kobiety. Uprzedzono również, że tym razem prawdopodobnie nie chodzi o turystkę, która zgubiła drogę. Teren wokół zielonego domu był już zabezpieczony. Na podjeździe nadal stał biały pick-up Joey, a w środku znajdowały się przygotowane przez nią rzeczy.
20:31
Wszystko wskazywało na to, że za chwilę miała wyruszyć w drogę. W pobliżu chaty znaleziono jednak przedmioty sugerujące, że mogło tam dojść do walki. Na ziemi leżały połamane okulary oraz czerwona czapka pracownika technicznego. Śledczy zauważyli także świeże ślady opon pozostawione przez inny samochód. Poszukujących podzielono na pięć zespołów, które ruszyły do otaczającego forestę lasu. Dr. Kitt wraz z czterema innymi osobami sprawdzał teren wzdłuż Crane Creek.
21:05
Niedługo później grupa zauważyła świeże odciski butów, zdeptane paprocie i połamane młode drzewka. Ślady wyglądały tak, jakby ktoś przedzierał się przez roślinność w pośpiechu. Możliwe, że próbował uciekać.
21:20
Strop prowadził do wąskiego rowu wypełnionego stojącą wodą. Doktor Kit dostrzegł w niej błysk metalowego bryloczka. Kiedy podszedł bliżej, zobaczył ciało kobiety ubranej w biały t-shirt i niebieskie dżinsy. Po chwili zorientował się, że została pozbawiona głowy. Odnalezioną kobietą była Joey Armstrong. Jej ciało znajdowało się około 800 metrów od domu, a głowę odnaleziono w wodzie kilka metrów dalej.
21:52
Pozostawione w okolicy ślady sugerowały, że Joey próbowała się bronić i uciekać. Wyglądało na to, że sprawca działał chaotycznie. Nie zdołał zatrzyć wszystkiego, co mogło pomóc w jego odnalezieniu. Dla śledczych jej śmierć oznaczała, że dokonali błędnego założenia.
22:14
Bo skoro ludzie, których podejrzewali o zamordowanie Carol, Julie i Sylviny, nadal przebywali w areszcie, to dlaczego zginęła kolejna kobieta? Czy to oznaczało, że wcześniej obrany trop od początku był błędny? Czy w ogóle te sprawy się ze sobą łączyły? A może należało je rozdzielić? A gdyby jednak się łączyły, to czy to oznaczało, że morderca przez cały ten czas pozostawał na wolności?
22:42
Na razie na te pytania nie było odpowiedzi, ale liczono, że pewne wskazówki przyniosą ślady opon pozostawione przed Zielonym Domem. W tym czasie matka Joey dowiedziała się, że w pobliżu Forresty odnaleziono ciało kobiety i postanowiła zadzwonić do FBI, aby uzyskać więcej informacji.
23:03
Zapytała, czy ofiara miała rude włosy, ale przed oficjalnym potwierdzeniem tożsamości funkcjonariusze nie chcieli udzielić jej odpowiedzi. Niedługo później zobaczyła na pierwszej stronie gazety nagłówek informujący o zamordowanej pracownicy Yosemite. Właśnie w ten sposób dowiedziała się, co spotkało jej córkę.
23:25
Wkrótce zbrodnia ponownie wywołała strach wśród mieszkańców i turystów. Strażnicy odbierali telefony od osób pytających, których miejsc i szlaków powinni unikać. Coraz więcej odwiedzających chciało poruszać się po parku wyłącznie z przewodnikiem. Tym razem śledczy mieli jednak znacznie więcej śladów. Jeden z pracowników poinformował też, że 21 lipca widział w pobliżu domu Joey charakterystycznego niebiesko-białego International Scouta.
23:57
Nie był to samochód często spotykany w tej okolicy. Funkcjonariusze szybko ustalili, że takim pojazdem poruszał się Kerry Steiner, pracownik techniczny Cedar Lodge. Był to ten sam model, w którym po raz ostatni widziano Carol, Julie i Sylvinę. Kerry został przesłuchany na początku tamtego śledztwa, ale nie wzbudził wtedy większych podejrzeń. Teraz jego samochód mógł znajdować się przed domem kolejnej zamordowanej kobiety.
24:27
Informacje o poszukiwanym pojeździe przekazano patrolom. Jeszcze 22 lipca auto Kerrygo zauważono przy drodze nr 140 w kanionie rzeki Merced.
24:39
Funkcjonariusze zeszli nad rzekę i wtedy odnaleźli właściciela samochodu. Harry opalał się nago i palił marihuanę. Zachowywał się spokojnie, podał swoje dane i zgodził się na przeszukanie auta. Nie pozwolił jednak funkcjonariuszom zajrzeć do plecaka, dlatego został on zabezpieczony. Mężczyzna został przesłuchany, a jego samochód dokładnie sfotografowano. Szczególną uwagę zwrócono na oponę. Każda była innej marki i pozostawiała nieco inny wzór.
25:12
Razem tworzyły charakterystyczną kombinację, podobną do śladów zabezpieczonych pod domem Joey. Nie był to jednak niepodważalny dowód, ale w połączeniu z relacją świadka wyraźnie kierował podejrzenia na Carriego. Mimo to na tym etapie mężczyzna nie został zatrzymany i mógł odejść wolno. Następnego dnia nie pojawił się w pracy. Nie było go również w pokoju na terenie Cedar Lodge. Zaczął pozbywać się swoich rzeczy, spakował i wyjechał z El Portal.
25:43
Kiedy śledczy chcieli z nim ponownie porozmawiać, nie wiedzieli już, gdzie przebywa. Jego nazwisko i zdjęcie trafiły do mediów. Carey znajdował się wtedy w Laguna del Sol, ośrodku dla nudystów, niedaleko Sacramento. Rozbił tam namiot i pojawiał się w miejscowej restauracji. Dopiero jedna z przebywających tam kobiet rozpoznała go z wiadomości i skontaktowała się z FBI.
26:08
24 lipca, trzy dni po zabójstwie Joey, do Laguna del Sol przyjechali agenci Jeffrey Reinach i John Bowles. Kerry siedział w narożnej loży restauracji. Jak później żartował jeden z agentów, łatwo go było zauważyć, ponieważ jako jedyny klient miał na sobie ubranie. Agenci nie dysponowali jeszcze nakazem zatrzymania go za zabójstwo Joey. Mieli jedynie nakaz przeszukania jego samochodu i nie chcieli go zabrać na kolejne przesłuchanie. Kerry nie stawiał żadnego oporu i dobrowolnie pojechał z nimi do biura FBI w Sacramento.
26:44
Wyglądało na to, że mężczyzna zakładał, że będzie tak jak podczas wcześniejszych rozmów, a zatem odpowie na kilka pytań i odzyska wolność. Tylko, że tym razem miało być inaczej.
26:57
Kerry zrzekł się prawa do milczenia oraz obecności adwokata. Rozmowę prowadził Jeffrey Reinach i uznał, że będzie rozmawiał z nim spokojnie i początkowo o nic go nie oskarży. W pewnym momencie poprosił pozostałych funkcjonariuszy, aby zostawili ich samych. Carrie wyglądał na przygnębionego i sprawiał wrażenie, jakby chciał powiedzieć coś ważnego. Kiedy zostali sami, zaczął mówić. Najpierw zaczął opowiadać o Joey, przyznał, że zobaczył ją przed domem i zorientował się, że była sama.
27:32
Następnie opisał jej porwanie, próbę ucieczki i zabójstwo. Podawał szczegóły, których nie ujawniono mediom i które mógł uznać wyłącznie sprawca. To wystarczyło, aby połączyć go ze śmiercią kobiety. Agent FBI nie spodziewał się jednak, że na tym jego wyznanie się nie skończy.
27:53
W pewnym momencie Carey oznajmił, że odpowiada również za śmierć trzech turystek Cedar Lodge. Człowiek, którego kilka miesięcy wcześniej uznano jedynie za pomocnego pracownika motelu, zaczął opowiadać o tym, co wydarzyło się w pokoju numer 509.
28:10
Ostatecznie mężczyzna przyznał się do zabójstwa Carol, jej córki Julie, Sylwiny oraz Joey. Przez pięć miesięcy pozostawał niemal niezauważony, będąc praktycznie w samym centrum śledztwa. Pracował w Cedar Lodge, pomagał gościom i wpuszczał agentów FBI do kolejnych pomieszczeń. Obserwował, jak bliscy zaginionych szukają odpowiedzi, podczas gdy funkcjonariusze koncentrowali się na zupełnie innych podejrzanych.
28:38
Morderca przez cały ten czas znajdował się bliżej niż ktokolwiek przypuszczał. Podczas przesłuchania Carrie twierdził, że fantazje o krzywdzeniu i zabijaniu kobiet pojawiły się u niego już w dzieciństwie. Przedstawiał jej jako siłę, nad którą ostatecznie nie potrafił zapanować.
28:57
Jego działania nie wyglądały jednak na chwilową utratę kontroli. Wybierał samotne kobiety, przygotowywał broń i przedmioty potrzebne do ich skrępowania, przewoził ofiary, ukrywał ciała oraz tworzył fałszywe tropy. Po pierwszych zabójstwach przez kilka miesięcy spokojnie obserwował śledztwo i sprawdzał, czy FBI zbliża się do odkrycia prawdy.
29:21
Do tego przecież agenci rozmawiali już z nim na początku sprawy Carol, Julie i Sylwiny. Mężczyzna wtedy zachowywał się spokojnie, był uprzejmy i chętnie współpracował. A ponieważ nie miał rozległej kartoteki ani znanej historii poważnej przemocy i niczym szczególnie się nie wyróżniał, szybko przestano się nim interesować.
29:44
Zatrzymajmy się zatem przy jego osobie. Kim był Carrie, zanim jego nazwisko połączono z zabójstwem czterech kobiet? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy się cofnąć do jego dzieciństwa i przybliżyć tragedię, która wstrząsnęła jego rodzinom.
30:01
Kerry Anthony Steiner urodził się 13 sierpnia 1961 roku w Merced w Kalifornii. Był najstarszym z pięciorka dzieci Delberta i Kay. Miał trzy siostry oraz młodszego brata Stevena. Rodzina mieszkała przy Betty Street w mieście otoczonym sadami i polami uprawnymi.
30:24
Delbert pracował jako mechanik, a w okresie zbiorów spędzał w pracy nawet kilkanaście godzin dziennie. Kay zajmowała się dziećmi, a później pracowała m.in. w szkolnych stołówkach. Z zewnątrz rodzina sprawiała wrażenie zwyczajnej. Kerry chodził do miejscowych szkół, grał w bejsbol i pływał w przydomowym basenie. Jeden z jego kolegów wspominał, że opiekował się młodszym bratem i chętnie spędzał z nim czas. Osoby, które znały Kerry'ego jako dziecko opisywały go jako spokojnego i zamkniętego w sobie.
30:58
Rzadko mówił o emocjach i nie zwracał na siebie większej uwagi. W późniejszych latach śledczy oraz psychiatrze próbowali jednak ustalić, czy już wtedy pojawiały się u niego niepokojące zachowania. Kiedy miał dwa lub trzy lata, zaczął wyrywać sobie włosy. Zachowanie to określa się jako trichotilomanie i może być związane m.in. z napięciem.
31:22
Nie oznacza jednak skłonności do przemocy ani nie pozwala przewidzieć, że ktoś w przyszłości popełni przestępstwo. Sam Curry twierdził później, że już jako siedmiolatek tworzył brutalne fantazje dotyczące kobiet. Wspominał, że czekając w samochodzie przed supermarketem wyobrażał sobie krępowanie i zabijanie pracujących w sklepie kasjerek. Nie sposób jednak potwierdzić, czy rzeczywiście pojawiły się one tak wcześnie, ponieważ opowiedział o nich dopiero po zatrzymaniu.
31:53
Z raportu psychiatrycznego sporządzonego wiele lat później na potrzeby jego obrony wynikało również, że w rodzinie od kilku pokoleń mogły pojawiać się przemoc i wykorzystywanie seksualne.
32:06
Carey utrzymywał, że jeszcze przed tragicznymi wydarzeniami w ich rodzinie sam był wykorzystywany przez jednego z wojów. Była to jednak jego późniejsza relacja i nie udało się jej potwierdzić. Największa tragedia spadła na tę rodzinę w grudniu 1972 roku.
32:25
Carey miał wtedy 11 lat, a jego młodszy brat Stephen 7. 4 grudnia Stephen wracał ze szkoły w Merced. Pokonał już niemal całą drogę do domu, kiedy podszedł do niego nieznajomy mężczyzna. Przedstawił się jako Irwin Edward Murphy i powiedział, że chciałby porozmawiać z jego matką o przekazaniu darowizny na rzecz kościoła. Murphy zaprowadził chłopca do samochodu, w którym czekał 41-letni Kenneth Eugene Parnell. Był on pracownikiem ośrodka wypoczynkowego i miał już na koncie przestępstwo seksualne wobec dziecka.
33:02
Murphy znał go z pracy, a ze względu na swoje ograniczenia intelektualne miał być przez niego łatwy do wykorzystania. Steven wsiadł do samochodu, przekonany, że mężczyźni odwiozą go do domu. Po drodze Parnell zatrzymał się przy budce telefonicznej. Kiedy wrócił, powiedział siedmiolatkowi, że rozmawiał z jego rodzicami i twierdził, że nie mogą się już nim dłużej zajmować. Zgodzili się, aby od tej pory zamieszkał z nim. Było to kłamstwo, ale Steven był małym i przestraszonym dzieckiem.
33:35
Parnell wykorzystał przekonanie chłopca, że dorosłym należy ufać. Zawiózł go do odizolowanej chaty w Cutty's Valley, kilkadziesiąt kilometrów od Merced. Następnego dnia miejsce Stevena w szkolnej ławce pozostało puste. Rodzina zgłosiła zaginięcie, a w mieście rozpoczęły się poszukiwania.
33:56
Kay i Dalbert rozdawali ulotki, rozwieszali plakaty i próbowali zainteresować sprawą media. W desperacji zwracali się nawet do osób twierdzących, że mają zdolności paranormalne. Żaden z tych tropów nie doprowadził jednak do ich syna. Pokój Stevena pozostawili niemal nienaruszony. Delbert nie pozwalał pozostałym dzieciom do niego wchodzić. Carrie widywał ojca przeglądającego ubrania zaginionego syna i płaczącego. Każdy telefon i każde pukanie do drzwi mogły oznaczać wiadomość, na którą rodzina czekała, albo wiązać się z potwierdzeniem ich najgorszych obaw.
34:34
Z czasem dom Stainerów zaczął funkcjonować wokół nieobecności Stevena.
34:40
Kerry bardzo przeżywał zaginięcie brata. Wspominał później, że w pogodne wieczory patrzył w niebo i wypowiadał życzenie do gwiazdy, prosząc, aby Stephen wrócił do domu. Jednocześnie jako najstarszy z rodzeństwa musiał przejąć część odpowiedzialności za trzy młodsze siostry. Chociaż sam pozostawał dzieckiem, oczekiwano od niego, że będzie ich pilnował i nie dopuści do kolejnej tragedii.
35:06
Według późniejszych relacji Delbert miał obarczać Carrie'ego winą za to, że nie dopilnował młodszego brata. Miał mu również dawać do zrozumienia, że to Steven był jego ulubionym synem. Carrie dorastał więc w poczuciu, że jest tym gorszym dzieckiem. Zaginięcie Stevena zmieniło także Merced. Rodzice zaczęli bać się pozwalać dzieciom samodzielnie chodzić do szkoły. Mijały tygodnie, miesiące, a później kolejne lata. Z czasem coraz mniej osób wierzyło, że chłopiec zostanie odnaleziony żywy.
35:40
Tymczasem Stephen nadal żył. Kenneth Parnell przez ponad 7 lat przenosił się z nim pomiędzy kolejnymi miasteczkami, motelami, przyczepami i odizolowanymi domami w północnej Kalifornii. Przekonał chłopca, że rodzina go porzuciła, zmienił jego nazwisko i przez następne lata przedstawiał go innym jako własnego syna. Od początku Kenneth przekonywał Stevena, że zgodnie z prawem został jego opiekunem, ponieważ rodziców chłopca nie było stać na utrzymywanie tak licznej rodziny.
36:13
Nadał mu też nowe imię i nazwisko – Dennis Gregory Parnell. Steven miał przedstawiać się jako jego syn i zwracać do porywacza, jak do ojca. Przez kolejne lata Kenneth go wykorzystywał. Jednocześnie pozwalał mu chodzić do szkoły i spotykać się z innymi dziećmi. Steven został zapisany pod fałszywym nazwiskiem, ale nikt nie sprawdził dokładnie jego wcześniejszej dokumentacji. Żaden z nauczycieli nie odkrył, że uczeń przedstawiany jako Dennis Parnell jest chłopcem poszukiwanym od 1972 roku.
36:47
I może w tym momencie wydaje Wam się to niezrozumiałe, dlaczego Steven nie uciekł, skoro czasami wychodził z domu bez nadzoru. Trzeba jednak pamiętać, że został porwany jako siedmiolatek. Kenneth przez lata wmawiał mu, że rodzice go oddali i przekonywał, że nie ma dokąd wracać. Chłopiec nie znał też dokładnego adresu rodzinnego domu i nie wiedział, komu może zaufać. Kiedy raz próbował uciec, zgubił się i ostatecznie wrócił do porywacza.
37:17
Sytuacja zmieniła się jednak 14 lutego 1980 roku. Kenneth uprowadził wtedy kolejne dziecko, pięcioletniego Timothy'ego White'a, nazywanego Timim. Chłopiec został zabrany w drodze z przedszkola i przewieziony do miejsca, w którym mieszkał Steven. Widok przerażonego pięciolatka przypomniał Stevenowi jego pierwsze dni po porwaniu. Rozumiał, co może spotkać Timiego. Później wyjaśniał, że nie chciał, aby chłopiec doświadczył tego samego, co on.
37:50
Dlatego wieczorem, 1 marca, kiedy Kenneth wyszedł do pracy, Stephen wykorzystał jego nieobecność, zabrał Timiego i opuścił dom. Nie uciekał już tylko dla siebie. Odpowiadał również za bezpieczeństwo pięcioletniego dziecka. Chłopcy znajdowali się w pobliżu Manchesteru, około 60 kilometrów od Ukaja, gdzie mieszkali rodzice Timiego. Część drogi pokonali pieszo, a następnie zatrzymali przejeżdżający samochód. Steven powiedział kierowcy, że Timmy został porwany i musi trafić na policję.
38:23
Krótko po północy, 2 marca dotarli na komisariat w Ukaja. Steven przez większość dzieciństwa żył jako Dennis Parnell i nie był już pewien nawet podstawowych informacji o sobie. W sporządzonym dla policjantów oświadczeniu napisał, że wie, iż ma na imię Steven, ma 14 lat i wydaje mu się, że jego nazwisko brzmi Steiner. Te słowa stały się później tytułem miniserialu poświęconego jego historii.
38:51
Czyli I know my first name is Stephen. Co po polsku by brzmiało, wiem, że mam na imię Stephen. Policjanci szybko potwierdzili tożsamość nastolatka. Timothy White odzyskał wolność po 16 dniach. Stephen wracał do rodziny po 7 latach i niemal 3 miesiącach niewoli. Kiedy wiadomość o odnalezieniu Stevena dotarła do Carego, wracał samochodem z wyjazdu ze znajomymi. Później wspominał, że z wrażenia niemal zjechał z drogi.
39:23
Jego młodszy brat, którego rodzina przez ponad 7 lat bezskutecznie poszukiwała, naprawdę żył. Carey miał wtedy 18 lat. Okres dorastania spędził więc w cieniu zaginięcia Stevena. Ale w szkole wyróżniał się inteligencją i talentem plastycznym. trafił do klasy dla szczególnie uzdolnionych uczniów. Większość czasu spędzał na rysowaniu, czytaniu komiksów i słuchaniu muzyki heavy metalowej. Tworzył karykatury nauczycieli i kolegów, a jego rysunki były publikowane w szkolnej gazetce.
39:57
Osoby, które z nim pracowały, uważały, że ma przed sobą przyszłość jako ilustrator. Jeden z kolegów wspominał później, że spodziewał się kiedyś zobaczyć nazwisko Curry'ego w gazecie właśnie pod rysunkiem. Jego szkolne lata nie były jednak łatwe. Carrie nadal wyrywał sobie włosy, a powstające w ten sposób łyse miejsca próbował zakrywać czapką z daszkiem. Z tego powodu miał być wyśmiewany i prześladowany przez innych uczniów.
40:27
Pozostawał również wycofany i rzadko nawiązywał bliższe relacje. Koledzy nie przypominali sobie, aby spotykał się z dziewczynami, chociaż niektóre miały okazywać mu zainteresowanie. Najczęściej trzymał się na uboczu, rysował i obserwował ludzi wokół siebie. W jego zachowaniu pojawiały się jednak niepokojące sygnały. Jedna z koleżanek jego siostry opowiedziała po latach, że kiedy miała 14 lat, Carrie wszedł do pokoju podczas nocowania dziewcząt i obnażał się przed nią.
40:59
Twierdziła również, że wcześniej ukrył się pod łóżkiem i dotknął ją bez zgody. Carrie miał wtedy 16 lat. Sprawa nie została zgłoszona policji.
41:10
W 1980 roku niewiele osób wiedziało o tym zdarzeniu. Dla otoczenia Carrie pozostawał cichym, uzdolnionym plastycznie nastolatkiem, który właśnie odzyskał młodszego brata. Powrót Stevena stał się ogólnokrajową sensacją. Przed domem Steinerów ustawiały się samochody stacji telewizyjnych, a reporterzy chcieli rejestrować każde spotkanie chłopca z rodziną. Wkrótce Steven wystąpił razem z rodzicami w programie Good Morning America. Dla widzów była to historia z pozornie szczęśliwym zakończeniem.
41:44
Zaginione dziecko wróciło po ponad siedmiu latach, a przy okazji uratowało pięcioletniego Timiego.
41:51
ale poza kamerami sytuacja była znacznie bardziej skomplikowana. Stephen wrócił jako czternastolatek, którego rodzice pamiętali jako siedmioletnie dziecko. Przez połowę życia funkcjonował pod innym nazwiskiem i według zasad narzuconych przez porywacza. Kenneth pozwalał mu palić, pić alkohol i pozostawiał mu dużą swobodę, dopóki chłopak nie próbował odejść. W rodzinnym domu Stephen ponownie musiał się podporządkować rodzicom, których prawie nie znał.
42:22
I była to trudna sytuacja, bo Steinerowie chcieli odzyskać dziecko, które stracili w 1972 roku. Wrócił jednak nastolatek z doświadczeniami, o których nie potrafił rozmawiać. Rodzinie sugerowano, że Steven powinien otrzymać profesjonalną pomoc. Odbył kilka spotkań ze specjalistą, ale uznał, że nie chce szczegółowo opowiadać o doznanej przemocy, a jego bliscy też wierzyli, że miłość i powrót do normalnego życia wystarczą, aby zostawić przeszłość za sobą.
42:54
Jak się miało okazać, nie wystarczyły.
42:58
Równie trudny okazał się powrót do szkoły. Historia Stevena była znana w całym kraju, dlatego nie mógł pozostać anonimowy. Część rówieśników szydziła z niego i sugerowała, że skoro przez lata wykorzystywał go mężczyzna, to musi być homoseksualny. Zamiast otrzymać wsparcie, ponownie musiał się mierzyć z tym, co go spotkało. Wkrótce też rozpoczęły się procesy Kenneta Parnella dotyczące porwania Stevena i Timothy'ego White'a. Rodzina ponownie znalazła się w centrum zainteresowania mediów, a Steven musiał zeznawać przeciwko człowiekowi, który przez ponad 7 lat kazał mu się nazywać ojcem.
43:39
Powiedział przed sądem, że Kenneth przekonał go, iż rodziców nie było stać na utrzymanie tak licznej rodziny, dlatego przekazano mu prawną opiekę nad chłopcem. Stephen uwierzył w tę historię, ponieważ od najmłodszych lat uczono go, że dorośli nie kłamią. Kenneth został uznany za winnego porwania obu chłopców. Nie odpowiedział jednak za wieloletnie wykorzystywanie Stevena. Część czynów miała miejsce poza hrabstwem prowadzącym sprawę. W przypadku innych minął termin pozwalający na wniesienie zarzutów.
44:13
A tuż po odzyskaniu wolności nastolatek nie ujawnił pełnego zakresu przemocy.
44:19
Za porwanie Timotiego Kenneth otrzymał 7 lat pozbawienia wolności. W kolejnym procesie został skazany również za uprowadzenie Stevena i usłyszał podobny wyrok. Problem polegał jednak na tym, że kary miały być odbywane równocześnie. A to spowodowało, że ostatecznie w więzieniu spędził około 5 lat i w 1985 roku odzyskał wolność.
44:44
Wiele lat później ponownie próbował zdobyć dziecko. W 2003 roku zaoferował kobiecie 500 dolarów za przeprowadzenie mu 4-letniego chłopca. Kobieta wiedziała, kim jest i powiadomiła policję. Dziecko, które obiecała mu sprowadzić, nie istniało. W 2004 roku Kenneth został więc skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością zwolnienia warunkowego po 25 latach. Zmarł z przyczyn naturalnych w więziennym ośrodku medycznym w styczniu 2008 roku.
45:20
Dla Steinerów uwolnienie Stevena miało zakończyć trwający ponad 7 lat koszmar. W rzeczywistości rodzina nigdy nie odzyskała dawnego życia. Prawie nie rozmawiano o tym, czego doświadczył chłopiec, a każdy próbował radzić sobie z wydarzeniami na własny sposób. Powrót Stevena wpłynął również na Curry'ego. Tak jak mówiłam, miał wtedy 18 lat.
45:46
I z jednej strony cieszył się, że brat żyje, ale jednocześnie z drugiej obserwował, jak cała uwaga rodziców i mediów ponownie skupia się tylko na Stevenie. W jednym z programów Delbert obejmował młodszego syna i publicznie okazywał mu czułość. Carrie miał zwrócić szczególną uwagę na ten gest, ponieważ sam rzadko doświadczał podobnej bliskości ze strony ojca.
46:10
Wspominałam, że podczas nieobecności Stevena patrzył w gwiazdy i wypowiadał życzenie, aby brat wrócił. Kiedy Steven wreszcie znalazł się w domu, Carrie ponownie spojrzał w niebo, ale tym razem zamiast kolejnego życzenia podziękował gwieździe. Tylko, że radości towarzyszyły zazdrość i żal. Carey przyznał po latach, że czuł się odsunięty na dalszy plan. Mówił, że Steven po powrocie stał się najważniejszą osobą w rodzinie, a relacje między braćmi już nigdy nie były takie jak wcześniej.
46:45
W 1989 roku historia Stevena ponownie znalazła się w centrum zainteresowania całej Ameryki. Telewizja NBC wyemitowała dwuczęściowy miniserial I Know My First Name Is Steven, opowiadający o jego porwaniu, niewoli i ucieczce z Timmy.
47:03
Steven pracował przy produkcji jako konsultant i pojawił się w niewielkiej roli jednego z policjantów. Miniserial otrzymał cztery nominacje do nagród Emmy, a jego historia ponownie trafiła do milionów widzów.
47:18
Dwa lata później ukazała się książka Majka Eccolsa pod tym samym tytułem. Dla Carego oznaczało to kolejny powrót do roli starszego brata, słynnego chłopca. W rozmowach prowadzonych na potrzeby produkcji przyznał, że zazdrościł Stephenowi zainteresowania. Mówił, że po jego powrocie sam został odsunięty na dalszy plan. Nie można jednak uznać, że porwanie Stephena albo późniejsza popularność jego historii doprowadziły Carego do zabijania. Wiadomo, że pierwszych znanych zbrodni dopuścił się dopiero 19 lat po powrocie brata, a sam utrzymywał, że brutalne fantazje pojawiły się u niego jeszcze przed zaginięciem.
47:58
Historia Stevena pokazuje więc tragedię, w której dorastał Carey, nie tłumaczy jednak decyzji, które podjął jako dorosły człowiek.
48:08
Po odzyskaniu wolności Stephen próbował ułożyć sobie życia. Ożenił się z Jodie Edmondson, został ojcem dwojga dzieci i publicznie wciąż opowiadał o swoim porwaniu. Angażował się również w działania na rzecz bezpieczeństwa najmłodszych.
48:24
16 września 1989 roku wracał motocyklem z pracy w pizzerii. Nie miał na głowie kasku. Na Santa Fe Avenue samochód wyjechał z bocznej drogi bezpośrednio przed nim. Steven uderzył w bok pojazdu i doznał rozległych obrażeń głowy.
48:43
Kierowca odjechał, ale później został zidentyfikowany i zgłosił się na policję. Otrzymał trzy miesiące pozbawienia wolności za ucieczkę z miejsca wypadku. Natomiast od zarzutu nieumyślnego spowodowania śmierci został uniewinniony. Steven zmarł w szpitalu niespełna godziny po wypadku. Miał 24 lata, a jego dzieci zaledwie 2 i 3 lata. Następnego dnia odbyła się ceremonia rozdania nagród Emii.
49:14
Śmierć Stevena była kolejnym wstrząsem dla Steinerów. Carrie pracował wtedy w miejscowym zakładzie produkującym lustra i mieszkał ze swoim wujem Jessim. Był to ten sam człowiek, którego później oskarżał o wykorzystywanie w dzieciństwie. Rok później rodzinę dotknęła kolejna tragedia. 26 grudnia 1990 roku 42-letni Jesse Steiner został znaleziony martwy w swojej sypialni. Zginął od strzału w klatkę piersiową, oddanego z należącej do niego strzelby.
49:49
Kerry został przesłuchany, ponieważ mieszkał w tym samym domu. Powiedział, że w chwili zabójstwa przebywał w pracy. Jego alibi potwierdzono i nie uznano go wtedy za podejrzanego. Wspomniał również o bezdomnym mężczyźnie, który przed śmiercią Jesse'ego kręcił się w pobliżu posesji, ale ten trop nie doprowadził do rozwiązania sprawy.
50:12
Po zatrzymaniu Carriego w 1999 roku śledczy ponownie przyjrzeli się śmierci jego wuja. Wiedzieli już wtedy, że mężczyzna oskarżał Jesse'ego o wykorzystywanie, dlatego mógł mieć motyw, aby go skrzywdzić. Nigdy jednak nie znaleziono dowodów łączących go z tym zabójstwem i nie postawiono mu żadnych zarzutów. Śmierć Jesse'ego nadal pozostaje niewyjaśniona.
50:38
W dorosłym życiu Kerry nie wykorzystał talentu plastycznego, z którym wcześniej wiązano jego przyszłość. Podejmował kolejne zajęcia przy przeprowadzkach, montowaniu okien i budowie kabin prysznicowych. W kontaktach ze współpracownikami uchodził za spokojnego, uprzejmego i godnego zaufania. Wolny czas często spędzał u znajomych, gdzie palił marihuanę i oglądał telewizję. Nie tworzył trwałych związków i coraz bardziej izolował się od innych.
51:08
Jednemu ze współpracowników powiedział, że zdiagnozowano u niego zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne. Twierdził jednak, że radzi sobie z objawami za pomocą marihuany i nie potrzebuje profesjonalnego leczenia. Nie wiadomo kto postawił tę diagnozę, Ani czy Carey rzeczywiście pozostawał wtedy pod opieką specjalisty. Według późniejszych informacji w 1991 roku próbował odebrać sobie życie, wykorzystując do tego tlenek węgla.
51:40
W 1995 roku doszło natomiast do zdarzenia, które pokazało, jak poważny był jego stan.
51:48
Jeden ze znajomych zobaczył Carriego wielokrotnie uderzającego pięścią w kawałek drewna. Robił to tak mocno, że poważnie poranił sobie rękę. Powiedział, że ma ochotę wsiąść do samochodu, wjechać nim do biura, zabić przełożonego i pozostałych pracowników, a następnie podpalić budynek. Zaniepokojony znajomy zawiózł go wtedy do ośrodka psychiatrycznego. Carrie przeszedł ocenę, ale pozostał tam tylko przez kilka godzin i nie rozpoczął długotrwałego leczenia.
52:20
Niedługo później wrócił do zakładu jedynie po wypłatę. Powiedział, że myśli o przeprowadzce do Santa Cruz i więcej nie pojawił się w pracy.
52:31
W 1997 roku został zatrzymany za posiadanie marihuany i metamfetaminy. Zarzuty ostatecznie oddalono. W tym samym roku znalazł zatrudnienie w Cedar Lodge w El Portal. Motel nie znajdował się na terenie Parku Narodowego Yosemite, ale przy jednej z dróg prowadzących do niego. Zatrzymywali się tam przede wszystkim turyści odwiedzający park. Kerry pracował tam jako konserwator, zajmował się naprawami i otrzymał niewielki pokój nad restauracją.
53:03
Współpracownicy i przełożeni opisywali go jako sympatycznego, spokojnego i uczynnego. Nawet podczas nieporozumień nie podnosił głosu. Potrafił sprawić, że ludzie czuli się przy nim bezpiecznie. Po pracy najchętniej spędzał czas samotnie. Wędrował po lasach, palił marihuanę i opalał się na go w ustronnych miejscach nad rzeką Merced. Był również zafascynowany wielką stopą i utrzymywał, że kiedyś widział ją w okolicach Yosemite. Cedar Lodge zaczął spotykać się z kelnerką, która samotnie wychowywała dwie córki.
53:39
Przynosił dziewczynkom własne rysunki, kupował im popularne wówczas maskotki i uczył je skakać do basenu. Rodzina uważała go za bezpiecznego i sympatycznego człowieka. Ale pewnego dnia wydarzyła się dosyć niepokojąca sytuacja. Zabrał wtedy dziewczynki nad rzekę i na miejscu rozebrał się do naga. Starsza z nich poczuła się bardzo nieswojo, odwróciła się i odeszła, próbując nie zwracać na niego uwagi.
54:07
Jednak z tego, co zrozumiałam wtedy, to wydarzenie do nikogo z dorosłych nie doszło. Dopiero po jego zatrzymaniu rodzina dowiedziała się, że zagrożenie było znacznie poważniejsze. Carrie przyznał agentom, że rozważał zabicie partnerki oraz wykorzystanie i zamordowanie jej córek. Miał odstąpić od planu, ponieważ na terenie posesji zauważył innego mężczyznę. Według informacji przekazanych rodzinie szukał okazji do zaatakowania ich kilkukrotnie.
54:38
Ostatni raz miał próbować odnaleźć kobietę i jej córki po zabójstwie Joey, krótko przed wyjazdem do Laguna del Sol. Dziewczynki przebywały wtedy u babci. Nie były to jednak jedyne osoby, które obserwował przed wydarzeniami w pokoju numer 509. Carey przyznał, że wcześniej zwrócił uwagę na cztery młode kobiety przebywające w Cedar Lodge. Zrezygnował, ponieważ towarzyszą im mężczyznę.
55:06
Później utrzymywał, że przez około rok świadomie przygotowywał się do zaatakowania kobiet. Nie była to więc nagła utrata kontroli, jak próbował początkowo sugerować. Przed zbrodnią przygotował plecak, który później określano jako zestaw do zabijania. Umieścił w nim linę, czarną taśmę, broń oraz długi nóż z ząbkowanym ostrzem. Czekał na moment, w którym spotka samotne kobiety. Wieczorem 15 lutego 1999 roku zauważył przez odsłonięte okno Carol, Julie i Sylvinę w pokoju numer 509.
55:44
Około 23.00 podszedł do drzwi i przedstawił się jako pracownik techniczny. Powiedział, że w pokoju znajdującym się nad nimi doszło do przecieku i musi sprawdzić, czy woda nie uszkodziła sufitu. Carol zachowała ostrożność. Początkowo rozmawiała z nim przez okno i nie chciała wpuścić go do środka. Carrie jednak nie odchodził. Przekonywał, że w razie potrzeby sprowadzi kierownika, aż kobieta w końcu otworzyła drzwi. Carrie wszedł do łazienki i przez chwilę udawał, że sprawdza wentylator.
56:18
Carol czytała wtedy książkę, a nastolatki oglądały film. Po chwili wrócił do głównej części pokoju, ale tym razem z bronią w ręku. Powiedział kobietom, że chce je jedynie okraść. Związał je, zakleił im usta taśmą, a następnie zamknął Julie i Sylvinę w łazience. Carol udusił liną. Podczas przesłuchania przyznał, że trwało to około pięciu minut i wymagało znacznie większej siły niż się spodziewał.
56:48
Potem zabrał kulczyki do wynajętego Pontiaka, przeniósł ciało do samochodu i umieścił je w bagażniku.
56:56
Po powrocie do pokoju wykorzystał obie nastolatki. Następnie je rozdzielił. Sylwiny zaprowadził do łazienki i udusił w wannie. Julie przeniósł do sąsiedniego pokoju, aby nie zobaczyła ciała przyjaciółki. Później pozostawił ją związaną na łóżku przed włączonym telewizorem, a sam zaczął sprzątać miejsca, w których doszło do zbrodni. Usuwał nawet włosy z pościeli.
57:25
Agentom powiedział później, że zwracania uwagi na takie ślady nauczył się z programów emitowanych na Discovery. Przez kilka godzin Julie nie wiedziała, że jej matka i Sylvina nie żyją. Zapytała Carriego, czy zamierza ją zabić, ale nie odpowiedział. Nad ranem owinął dziewczynę różowym kocem, umieścił ją w samochodzie i wyjechał z Cedar Lodge. Jechał bez wyraźnego celu, aż dotarł w okolice zbiornika Don Pedro. W czasie podróży zdjął Julie taśmę z ust i zaczął z nią rozmawiać.
57:59
Dziewczyna podała mu fałszywe imię Sarah. Carrie twierdził później, że podczas jazdy zaczął ją lubić i żałował, że nie może jej zatrzymać. Ten sposób opowiadania o Julie pokazywał, jak bardzo zniekształcał rzeczywistość. Nastolatka przecież nie podróżowała z nim dobrowolnie, była skrępowana, a on wcześniej zamordował jej matkę i przyjaciółkę. Po zatrzymaniu samochodu wyprowadził Julie na ścieżkę prowadzącą w stronę punktu widokowego. Dziewczyna marzła i miała trudności z poruszaniem się.
58:33
Carrie twierdził, że poprosiła, aby ją poniósł, więc wziął ją na ręce.
58:38
W pobliżu zbiornika ponownie ją wykorzystał. Następnie rozłożył jej włosy na ziemi, powiedział, że ją kocha i zabił przez poderżnięcie gardła. Jej ciało ukrył w gęstych zaroślach. Później utrzymywał, że nie chciał, aby Julie cierpiała i próbował przedstawić jej śmierć jako szybką i humanitarną. Była to próba złagodzenia własnej odpowiedzialności. Następnie pojechał wynajętym Pontiaciem do Long Barn.
59:09
W bagażniku znajdowały się wciąż ciała Carol i Sylwine. Zjechał z drogi numer 108 na leśną trasę i pozostawił tam samochód. Pieszo dotarł do pobliskiego miasta i zamówił taksówkę. Za przejazd zapłacił pieniędzmi zabranymi z portfela Carol. Kierująca samochodem Jenny Horvath zapamiętała go jako zmęczonego i zaniedbanego, ale nie podejrzewała, co zrobił. Podczas trwającej około dwóch godzin podróży, Carrie zapytał ją, czy wierzy w wielką stopę.
59:43
Kiedy odpowiedziała, że nie, przekonywał, że powinna, ponieważ to stworzenie naprawdę istnieje.
59:49
Kobieta uznała tę rozmowę za dziwną, ale nie na tyle, żeby skontaktować się z policją, nawet wtedy, gdy dowiedziała się o zaginięciu turystek. Dwa dni później Carrie wrócił do Pontiaka z kanistrem benzyny. Na karoserii wydrapał słowa We have Sarah, czyli mamy Sarę, a następnie podpalił samochód. Liczył, że ogień zniszczy ciała i pozostałe dowody. Po wszystkim wrócił do Cedar Lodge i jak gdyby nigdy nic wypełniał swoje obowiązki.
60:21
Wpuszczał agentów do kolejnych pomieszczeń i pomagał im pobierać próbki. Przysłuchiwał się rozmową współpracowników o zaginionych kobietach, chociaż sam znał odpowiedzi na wszystkie pytania. To Carey wysłał później do FBI anonimową mapę prowadzącą do ciała Julie. Podczas przesłuchania twierdził, że nie dawała mu spokoju myśl o pozostawionej w zaroślach nastolatce i chciał, żeby została odnaleziona. Nie wyjaśnił jednak, dlaczego do mapy dołączył słowa We had fun with this one, czyli z tą dobrze się bawiliśmy.
60:57
Przez kolejne miesiące obserwował, jak FBI skupia się na innych podejrzanych. Sam został przesłuchany, ale zachowywał się spokojnie i pomocnie, dlatego śledczy nie zwrócili na niego większej uwagi. Podczas późniejszego przesłuchania opowiedział również o swoich fantazjach – Mówił, że z czasem stawały się coraz bardziej rozbudowane. Na przykład wyobrażał sobie zastawianie pułapek, więzienie kobiet i odbieranie im życia. Utrzymywał, że przez 30 lat nikomu o tym nie powiedział.
61:29
Marzył również, aby jego historia została kiedyś pokazana w filmie, w telewizji.
61:35
Zanim jednak opowiedział FBI o zabójstwie trzech turystek, próbował negocjować. Przedstawił trzy żądania. Chciał, aby jego rodzina otrzymała pieniądze z nagrody za wskazanie sprawcy, aby umieszczono go w więzieniu położonym blisko bliskich, albo aby pokazano mu materiały przedstawiające seksualne krzywdzenie dziewczynek.
61:59
Agent FBI, który go przesłuchiwał, polecił mu wybrać tylko jedną z tych rzeczy. Kerry wskazał na materiały z dziećmi. Powiedział, że pragnienie oglądania takich treści towarzyszyło mu przez całe życie i nie wyobraża sobie wielu lat w więzieniu bez dostępu do nich. Oczywiście FBI nie spełniło żadnego z jego żądań. Mimo to Kerry zaczął mówić i przyznał się do morderstw.
62:28
Prawa trafiła do sądu i wtedy Curry zmienił swoje podejście. 6 sierpnia 1999 roku nie przyznał się do winy w federalnej sprawie dotyczącej zabójstwa Joey. Postępowanie w sprawie trzech turystek toczyło się oddzielnie przed sądem stanowym. W połowie sierpnia Carey wysłał za resztu list do redakcji Fresnopy. Napisał, że żałuje krzywdy wyrządzonej rodziną ofiar. Jednocześnie twierdził, że chciałby sprzedać Hollywood prawa do swojej historii, a uzyskane pieniądze przekazać bliskim zamordowanych kobiet.
63:03
Nawet po zatrzymaniu nadal myślał więc o filmie opowiadającym o jego życiu. Przyznanie się do czterech zabójstw sprawiło, że śledczy ponownie przeanalizowali inne, niewyjaśnione zbrodnie z regionu. Poza śmiercią Jesse'ego Steinera sprawdzili m.in. zabójstwo 24-letniej Sherilyn Murphy. Jesienią 1994 roku w worku w pobliżu zbiornika New Melons odnaleziono dłonie młodej kobiety.
63:33
Dwa miesiące później, około 10 km dalej, odkryto ciało pozbawione głowy i dłoni. W 1995 roku ustalono, że ofiarą była Sherilyn. Jej głowy nigdy nie odnaleziono. Podobieństwo tej zbrodni do zabójstwa Joey sprawiło, że sprawdzano możliwy związek Carriego ze sprawą. Nie znaleziono jednak żadnych dowodów, które pozwalałyby uznać go za sprawcę. Zabójstwo Sherilyn nadal pozostaje niewyjaśnione.
64:05
Po zatrzymaniu Carey'ego, James Maddock, szef biura FBI w Sacramento, przyznał, że wielokrotnie zastanawiał się, czy agenci mogli zapobiec śmierci Joey. Carey został przecież przesłuchany po zaginięciu Carol, Julie i Sylvina, ale nie uznano go wtedy za podejrzanego.
64:23
Szef biura FBI utrzymywał, że na podstawie dostępnych wtedy informacji FBI zrobiło wszystko, czego można było rozsądnie oczekiwać.
64:33
Dwa dni po zatrzymaniu Kerry udzielił około 25-minutowego wywiadu Tedowi Rolandsowi, reporterowi lokalnej telewizji. Dziennikarz przez cały dzień wracał do aresztu i ponawiał prośbę o rozmowę. Kerry początkowo odmawiał, ale w końcu się zgodził. Rozmawiali przez szybę, korzystając z telefonów. Zanim Carey zaczął mówić o zbrodniach, poprosił dziennikarza o skontaktowanie go z hollywoodzkimi producentami. Chciał, aby na podstawie jego historii powstał film.
65:03
Ta prośba zwróciła uwagę reportera. Zdawał sobie sprawę z tego, że 10 lat wcześniej wyemitowano miniserial o porwaniu i ucieczce Stevena. Wyglądało na to, że teraz Carrie najwyraźniej również chciał, aby jego historia trafiła na ekran. Podczas wywiadu zachowywał się spokojnie i mówił niemal bez emocji. Przyznał, że zabił Carol, Julie, Sylvinę i Joey. Przed kamerą próbował przedstawić wydarzenia w korzystniejszy dla siebie sposób.
65:34
Zaprzeczał, że wykorzystał i torturował ofiarę, chociaż jego wcześniejsze zeznania oraz zgromadzone dowody temu przeczyły.
65:42
Przyznał się więc tylko do tego, co mogło przynieść mu rozgłos. Zapytany, co chciałby powiedzieć rodzinom ofiar, stwierdził, iż jest mu przykro, iż ich bliscy znaleźli się w określonym miejscu w określonym czasie. Nie przeprosił za swoje decyzje, przedstawił zbrodnie niemal jak nieszczęśliwy zbieg okoliczności.
66:03
Wróćmy do procesów. W sprawie Joey, która odbywała się przed sądem federalnym ze względu na to, że do zabójstwa doszło na ziemi federalnej, Carey ostatecznie zgodził przyznać się do winy, aby uniknąć możliwości orzeczenia federalnej kary śmierci. Podczas rozprawy niespodziewanie się rozpłakał i przeprosił. Powiedział, że chciałby cofnąć to, co zrobił, ale nie może. Twierdził również, że sam nie rozumie swoich czynów i nie potrafi wskazać ich przyczyny. Matka Joey uwierzyła, że jego przeprosiny były szczere.
66:37
Nie zmieniło to jednak wyroku. 30 listopada 2000 roku mężczyzna został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości wcześniejszego zwolnienia warunkowego.
66:50
Osobno odpowiadał przed sądem stanowym za zabójstwa Carol, Julie i Sylviny. Proces przeniesiono z hrabstwa Mariposa do San Jose ze względu na ogromne zainteresowanie sprawą. Obrona nie kwestionowała, że Carrie zabił trzy kobiety. Twierdziła natomiast, że z powodu zaburzeń psychicznych nie rozumiał znaczenia swoich czynów albo nie potrafił ocenić, że były złe. Złożył więc oświadczenie, że nie jest winny z powodu niepoczytalności. Proces został podzielony na trzy etapy.
67:23
Najpierw ława przysięgłych miała ustalić, czy popełnił zarzucanemu czyny. Następnie oceniała jego poczytalność w czasie zbrodni, a na końcu miała zdecydować, czy powinien otrzymać karę śmierci, czy dożywotnie pozbawienie wolności bez możliwości wcześniejszego zwolnienia warunkowego.
67:43
Jednym z najważniejszych świadków obrony był psychiatra Jose Arturo Silva. Spędził ponad 21 godzin na rozmowach z Carey, spotkał się również z jego rodzicami i przeanalizował dokumentację medyczną. Silva zeznał, że Carey cierpiał m.in. na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne, parafilię oraz łagodną postać autyzmu. Obrona wskazywała także na depresję, trichotilomanie, zaburzenia psychotyczne i możliwe uszkodzenie obszarów mózgu odpowiadających za kontrolę impulsów.
68:16
Przedstawiono również informacje o zaburzeniach psychicznych i przemocy seksualnej występujących w rodzinie Steinerów. Curry twierdził, że sam został wykorzystany jako dziecko. Podczas procesu pojawiły się też oskarżenia dotyczące krzywdzenia innych dzieci w rodzinie. Nie wszystkie te relacje udało się jednak jednoznacznie potwierdzić.
68:37
Prokuratura nie zaprzeczała, że Carey miał problemy psychiczne. Przekonywała jednak, że nie spełniał prawnej definicji niepoczytalności, ponieważ rozumiał swoje działania i wiedział, że postępuje źle. Dowodem miało być przede wszystkim jego zachowanie przed zbrodnią i po niej.
68:56
Chodziło o to, że przygotował broń, linę, nóż oraz taśmę, obserwował potencjalne ofiary i wykorzystał pracę w motelu, aby dostać się do ich pokoju. Później przez wiele godzin sprzątał miejsce zbrodni, usuwając nawet włosy z pościeli. Do tego wyrzucił portfel Carol w Modesto, aby skierować śledztwo w inną stronę, a następnie spalił wynajęty przez nią samochód.
69:19
Zadbał również o to, aby znaczek na przesyłce wysłanej do FBI polizała przypadkowa osoba, licząc, że tym samym skieruje podejrzenia na nią. Dla prokuratury było to potwierdzenie, że Kerry planował swoje działania, rozumiał ich konsekwencje i świadomie próbował uniknąć odpowiedzialności.
69:40
26 sierpnia 2002 roku, po niespełna pięciu godzinach na radę, ława przysięgłych uznała go za winnego trzech zabójstw pierwszego stopnia. Proces nie był jednak zakończony, bo ława musiała jeszcze ustalić, czy Carey był poczytalny w chwili popełnienia zbrodni.
70:01
16 września, po niespełna czterech godzinach narady, przysięgli odrzucili argumentację obrony. Uznali, że Kerry rozumiał swoje działania i wiedział, że są złe. Rozpoczął się więc ostatni etap procesu, podczas którego decydowano o Karze. Obrona ponownie przedstawiała historię jego zaburzeń, trudnego dzieciństwa oraz tragedii, która dotknęła rodzinę. Kay i Dalbert poprosili o oszczędzenie syna, przekonując, że jest poważnie chory. Prokuratura przypomniała natomiast o cierpieniu Carol, Julie i Sylwiny oraz o przygotowaniach, jakie Carrie podjął przed ich zamordowaniem.
70:41
9 października 2002 roku, po około 6 godzinach narady, łapa przysięgłych opowiedziała się za karą śmierci. A 12 grudnia sąd formalnie skazał mężczyznę na karę śmierci. Jego ojciec powiedział po rozprawie, że mimo wszystko nadal stoi przy swoim synu.
71:03
Po wyroku analizowano jeszcze, czy Carrie na pewno nie miał wspólnego jeszcze z kilkoma zabójstwami, ale ostatecznie o nic więcej go nie oskarżono.
71:15
Wyrok śmierci wydany w 2002 roku automatycznie podlegał kontroli Sądu Najwyższego Kalifornii. Postępowanie trwało ponad 20 lat. I tak naprawdę dopiero w tym roku, a dokładniej 30 kwietnia, sąd utrzymał zarówno skazanie Carriego, jak i orzeczoną wobec niego karę śmierci.
71:36
Nie oznacza to jednak, że egzekucja odbędzie się w najbliższym czasie. Ostatnią karę śmierci w Kalifornii wykonano w 2006 roku, a od 2019 roku obowiązuje tam moratorium na egzekucję. Kerry nadal pozostaje skazany na śmierć i przebywa w więzieniu stanowym. 13 sierpnia 2026 roku skończył 65 lat.
72:01
I to wszystkie informacje, jakie przygotowałam na temat tej sprawy. Jestem bardzo ciekawa, jakie macie na jej temat przemyślenia. Czy uważacie, że dzieciństwo Cariego wpłynęło na jego późniejsze decyzje, czy jednak nie do końca było to związane? Jakie są Wasze spostrzeżenia? Dziękuję za wysłuchanie, dziękuję za Wasze wsparcie, udostępnienie odcinka, łapki w górę, subskrypcje i wszelkie formy aktywności.
72:32
Dziękuję też za postawione kawki i wspieranie na YouTube. Uważajcie na siebie, życzę Wam dobrego dnia, dobranoc, do usłyszenia.